Opowiadania erotyczne lesbijki - Grafika tytułowa

Opowiadania erotyczne: Lesbijki nauczycielki poderwały uczennicę

Rozpoczęcie roku akademickiego wiązało się dla mnie z dużym stresem. W tym semestrze czekał na mnie egzamin z matematyki, która przez całe życie była dla mnie problematyczna. Stwierdziłam, że muszę wziąć się za nią od samego początku, dlatego zapisałam się na korepetycje.

Epizod 1: Pierwsze zajęcia

Nie spodziewałam się, że to będzie coś więcej niż powrót do wzorów i zadań. Już po pierwszym spotkaniu czułam, że w sali dzieje się coś, czego nie da się ująć w żaden logiczny schemat.

Sala była jasna i chłodna. Na tablicy pojawiały się równania, a w tle słychać było szelest kartek i cichy stuk długopisów. Siedziałam w drugim rzędzie, obserwując dwie prowadzące, do których zapisałam się na zajęcia.

Opowiadania erotyczne lesbijki 1

Był to kurs grupowy – ale wciąż kameralny, bo grupa liczyła około 10 osób. Wśród nich sami studenci, którzy podobnie jak ja mieli problemy z matmą.

Nie znałam nikogo, ale nie stanowiło to dla mnie problemu. Przyszłam się uczyć… jak się później okazało, nie było to takie oczywiste.

Dwie prowadzące od razu przyciągnęły moją uwagę.

Marta – spokojna, skupiona, z opanowanym tonem głosu. Każde jej zdanie było precyzyjne, przemyślane, jakby każda liczba miała swoje emocjonalne znaczenie. Kiedy patrzyła na tablicę, widać było, że naprawdę kocha matematykę (szczególnie figury geometryczne). W jej obecności panowała cisza i porządek.

Alicja – była jej przeciwieństwem. Z energią, z uśmiechem, czasem z lekko zadziornym żartem. Mówiła szybko, gestykulowała, zarażała pewnością siebie. Potrafiła rozluźnić atmosferę, nawet gdy połowa grupy nie rozumiała zadania.

Już wtedy zauważyłam, że ich relacja jest nietypowa.

Między nimi panowało coś, co trudno było opisać – subtelna energia, współpraca, może zaufanie, może coś jeszcze… Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to dopiero początek – że zwykły kurs matematyki okaże się czymś znacznie bardziej osobistym.

Epizod 2: Rosnące pożądanie

Na początku starałam się trzymać dystans. Siedziałam w drugim rzędzie, robiłam notatki. Udawałam, że skupiam się tylko na zadaniach. Ale to było trudne…

Z każdą kolejną godziną coraz częściej łapałam się na tym, że więcej obserwuję niż liczę.

Z tygodnia na tydzień atmosfera stawała się coraz gęstsza. Na początku mówiłam sobie, że to tylko moje wrażenie – że to zwykła sympatia do dwóch charyzmatycznych kobiet.

Ale kiedy Marta zatrzymywała się przy moim miejscu, a Alicja przesyłała mi szybki uśmiech znad drugiego końca sali, moja szparka zaczynała robić się wilgotna.

Zostawałam po zajęciach coraz częściej. Niby po to, żeby dopytać o szczegóły zadań, ale chodziło o coś więcej niż tylko liczby. Marta zawsze podchodziła spokojnie, kładąc dłoń na stole, pochylając się nad moim zeszytem.

Uwielbiałam to szczególnie wtedy, gdy nosiła duże dekolty – moje podniecenie było nie do opisania, a ja subtelnie zerkałam na jej wielkie cycki.

baner 1
Pssst… A może masz ochotę na realne doznania? Kliknij!

Z Alicją było inaczej. Lubiła siadać naprzeciwko mnie, czasem na rogu biurka, trzymając długopis między palcami i obracając go w zamyśleniu. Zadawała pytania, które tylko pozornie dotyczyły matematyki, a w rzeczywistości brzmiały jak test – może odwagi, może granic.

– Lubisz wyzwania? – zapytała kiedyś, pokazując mi zadanie, które wyglądało na niemożliwe do rozwiązania.

– Zależy jakie – odpowiedziałam, a ona tylko się uśmiechnęła.

Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wiedzieć, że myślimy o tym samym. Marta potrafiła wejść w salę w środku takiej wymiany i spojrzeć na nas w sposób, który sprawiał, że napięcie rosło jeszcze bardziej.

Zajęcia kończyły się późno. Kiedy reszta wychodziła, często zostawałam chwilę dłużej, pakując zeszyt powoli, licząc, że któraś z nich jeszcze podejdzie. Czasem tak się działo. Marta rzucała krótkie: „Dobra robota dziś”, a Alicja puszczała oko, jakby wiedziała, że czekałam właśnie na ten gest.

Od tamtego momentu rozmowy między nami nabrały innego rytmu.

Z każdym tygodniem to było coraz silniejsze. Wiedziałam, że coś się dzieje – i że to nie jest już zwykła sympatia. Ale żadna z nas nie chciała zrobić pierwszego kroku.

Epizod 3: Nauczycielki naprawdę zaczęły mnie podrywać

Pewnego dnia Marta sama poprosiła mnie, żebym została po lekcjach. Chciała, żebyśmy przećwiczyły jedno trudne zadanie.

Usiadła bardzo blisko mnie i zaczęła tłumaczyć zagadnienia dotyczące geometrii. Okazało się, że to jej ulubiony temat…

Parę razy jej dłoń musnęła moją. Niby przypadkiem, ale jednak wymownie.

Kilka dni później przyszłam wcześniej. W sali była tylko Alicja. Siedziała na biurku z kubkiem kawy, a jej notatki rozrzucone obok. Zaczęłyśmy rozmawiać – o studiach, o tym, że kurs zbliża się do końca. Rozmowa była lekka, ale czułam, że stoi za nią coś więcej.

Coś, czego żadna z nas nie chciała nazywać. Kiedy drzwi się otworzyły i weszła Marta, atmosfera zmieniła się w sekundę. Spojrzenia, które wcześniej były niewinne, nagle nabrały znaczenia.

Od tamtego dnia nasze spotkania wyglądały inaczej. Na zajęciach unikałam ich wzroku, ale zawsze wiedziałam, kiedy patrzą.

Czułam to – jak napięcie w powietrzu przed burzą. Czasem jedna z nich podchodziła, żeby sprawdzić wynik równania, i mówiła coś, co niby było żartem, ale zostawało we mnie na długo.

Epizod 4: Ostatnie zajęcia

Ostatnie zajęcia odbyły się wieczorem. Na zewnątrz powoli zachodziło słońce. Zostałyśmy we trzy, porządkując materiały i kończąc ostatnie notatki.

Rozmowa zeszła na luźniejsze tematy – podróże, marzenia, ulubione miejsca. Wszystko brzmiało zwyczajnie, a jednak nie było.

Alicja siedziała na biurku, popijając herbatę. Zaparzyła ją dla wszystkich, mówiąc półżartem, że to rytuał na pożegnanie kursu.

Kiedy podała mi kubek, nasze palce zetknęły się na moment.

Marta to zauważyła. Nie odwróciła wzroku. Podeszła bliżej, opierając się o stół, i przez chwilę patrzyła na nas obie… w końcu wydusiła to z siebie.

– Wiesz… jesteś naszą ulubioną uczennicą… i wcale nie chodzi tutaj o Twój talent dotyczący matematyki – powiedziała w końcu cicho.

– Co powiesz na to, aby zakończyć te zajęcia dobrą zabawą… jeśli wiesz, co mam na myśli – dodała i przeczesała moje włosy swoją ręką.

Opowiadania erotyczne lesbijki 2

Uśmiechnęłam się, ale w gardle czułam lekki ucisk. Alicja skinęła głową, a jej uśmiech był cieplejszy niż zwykle. Przez chwilę nikt się nie odezwał. W końcu zdecydowałam się na pierwszy krok i pocałowałam Martę.

Całowałyśmy się namiętnie, a ja czułam jak moje nowe stringi robią się mokre.

Alicja przyglądała się nam, ale w końcu zaczęła bawić się moimi piersiami. Tego dnia nie ubrałam stanika, dlatego mogła bez problemu poczuć moje sterczące sutki przez koszulkę.

W końcu zdecydowała się, że zdejmie ze mnie mój t-shirt. Ja nie protestowałam, jednocześnie wciąż całując się z Martą.

Alicja poszła o krok dalej, a jej języczek zaczął dotykać mojego biustu. Po krótkiej chwili zaczęła ssać moje sutki, a jej ręka zsunęła się pod moją spódniczkę.

Kiedy dotknęła mojej cipki, zrobiło mi się gorąco. Przestałam całować się z Martą, a ona zaczęła ściągać z siebie ubrania. Minęła zaledwie chwila i stała przede mną zupełnie naga.

– Teraz zacznie się zabawa – powiedziała zdecydowanym głosem.

Alicja zdjęła moje majtki, a następnie odsunęła się na bok i zrobiła miejsce dla Marty. Ta wsadziła palec do swoich ust, a potem zaczęła muskać mnie po cipeczce. Delikatnie ją rozchyliła, aby mieć dostęp do mojej łechtaczki.

Najpierw bawiła się moją muszelką wyłącznie przy użyciu rąk, ale wkrótce zaczęła pieścić ją językiem.

Kątem oka zauważyłam, że Alicja rozchyliła swoje nogi i dotykała się po swoim guziczku patrząc na nas. Ten widok musiał być podniecający…

Nie minęła chwila, a obie znalazłyśmy się na podłodze. Marta zaczęła lekko, ale intensywność rosła z każdą sekundą. Zaproponowałam jej zmianę pozycji, przeszłyśmy do 69, abym ja również mogła dać jej rozkosz.

Lizałam i ssałam jej cipkę nie myśląc o tym, co nas otacza.

Nie sądziłam, że lesbijski seks może być taki podniecający. Jej krocze było mokre jakby wylała się na nie szklanka wody. Gdy zaczęłam dodatkowo masować jej łechtaczkę paluszkami, ona zaczęła pojękiwać.

Jej pupa przylegała do mojej twarzy i czułam, że wszystko zaraz się skończy. Minęła chwila i obie doszłyśmy w tym samym momencie. Alicja szczytowała krótko po nas, patrząc na nasze wspólne igraszki. 

Byłam oszołomiona, wylizałam cipkę swojej nauczycielce. Zrealizowałam swoje fantazje, które chodziły za mną już od pierwszych dni zajęć.

A orgazm był tak intensywny… chyba nigdy nie miałam lepszego.

Zgasiłyśmy światło, wyszłyśmy razem na korytarz. Marta zamknęła drzwi, Alicja zaśmiała się cicho. Powiedziała, że kolejnym razem to ona pozwoli mi wsunąć język do jej pusi. 

Pożegnałyśmy się przy wyjściu – żadnych wielkich słów, tylko krótkie spojrzenia i coś niewypowiedzianego, co wisiało w powietrzu.

baner 2
Opowieść się kończy, ale Twoja zabawa nie musi… kliknij!

Kiedy wyszłam z budynku, noc była chłodna. Światła miasta odbijały się w mokrym asfalcie. Czułam w sobie dziwną lekkość, jakby coś się właśnie zaczęło – choć nie potrafiłam powiedzieć co. W głowie wciąż krążyły ich głosy i ten dreszcz, który towarzyszy człowiekowi, gdy przekracza granicę, nawet jeśli jeszcze jej nie nazwał.